Niewidzialna Wystawa – mając oczy wewnątrz dłoni

Kocham Warszawę. Uwielbiam to miasto za jego ciągły ruch. Za pyszne knajpki na każdym rogu. Za to, że stale mogę odkrywać tu nowe miejsca, inspirować się i poznawać. Przychodzę dziś z tekstem o jednym z miejsc na mapie stolicy, które otworzyło mi oczy szerzej niż miałam je otwarte wcześniej. A dokonało tego przy pomocy całkowitej ciemności.

Mowa o Niewidzialnej Wystawie. Co prawda minęło już trochę czasu od mojej tam wizyty, ale przeżycia jakie wyniosłam opuszczając NW są ze mną niemalże każdego dnia.  Nie zdradzę Wam, jakie eksponaty możecie podziwiać wewnątrz, bo jest to informacja, którą możecie zyskać tylko i wyłącznie odwiedzając wystawę. Będzie więc ciut moich emocji przemieszanych ze szczyptą przemyśleń. Zapraszam więc!

Nie tylko dłonie zamiast oczu

Nie raz jeden zdarzało mi się zastanawiać czy sprostałabym życiu, gdybym była niewidoma. Jak to jest absolutnie nic nie widzieć? Niewidzialna Wystawa dała mi namiastkę tego uczucia. Gdy nic nie widzimy wszystkie inne zmysły poza wzrokiem wkraczają do akcji ze zdwojoną siłą. Słyszymy najmniejszy szmer, zapachy wydają się być nieco bardziej intensywne, każdy dotyk wizualizuje się w głowie na setki sposobów.

Dom strachów, gdzie nie straszy

Gdy zapada całkowita ciemność zaczynamy się odrobinę bać. Wiercić się z niepokojem szukając jakiegokolwiek przedmiotu, który mógłby być dla nas oparciem. Wierzcie mi, że to bardzo niecodzienna sytuacja. To, jak „wygląda” Niewidzialna Wystawa to ciemność dużo bardziej intensywna niż ta po wyłączeniu lampki nocnej tuż przed snem. To ciemność absolutna.

Ja w pierwszym momencie wpadłam w panikę. Przez ułamek sekundy przeszło mi przez myśl, że już nigdy nie będzie jasno. Przyzwyczajenie się do ciemności zajęło mi trochę czasu. Próbowałam złapać Adama za rękę, ale nigdzie nie mogłam go znaleźć. W pomieszczeniach, przez które ciągnie się Niewidzialna Wystawa chyba tylko przewodnicy czują się swobodnie. A skoro o nich mowa – przewodnicy na NW to osoby niewidome – to oni tworzą magię i niesamowity klimat tej niezwykłej atrakcji turystycznej. Podczas oprowadzania grupy odpowiadają na wszelakie pytania, tłumaczą jak „wygląda” życie osoby niewidomej, jak my – osoby widzące – możemy ułatwiać im codzienność, mijając je na ulicy i wierzcie mi, że jest to naprawdę dobra lekcja pokory.

Warto poznać TEN świat

Wystawa, której nie widać to chyba najbardziej poruszająca wystawa jaką „widziałam” w życiu. To nie tylko miejsce warte zobaczenia, ale miejsce warte poczucia. Miejsce, które przenosi do zupełnie innego świata.

Zawsze powtarzam to znajomym i napiszę to tutaj: zdecydowanie polecam zajrzeć do tego świata. Jeśli jeszcze nie widzieliście Niewidzialnej Wystawy to czym prędzej biegnijcie na Al. Jerozolimskie 123a i dajcie mi znać, gdzie Was przeniosło to niesamowite, odrobinę straszne, ciut magiczne i ogromnie poruszające miejsce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *