Nauczyciele, którzy mnie ukształtowali.

 Kiedy po raz pierwszy nakładano nam na plecy tornistry trudno było jeszcze stwierdzić, w jakim kierunku będziemy zmierzać dalej. Szkoła miała nam pomóc ukształtować światopogląd, dowiedzieć się czy bardziej lubimy poznawać tajemnice spadających z drzew jabłek, czy ciekawsze jest odbywanie spacerów w nieznane otchłanie zaczarowanych światów baśni ukrytych w kartach książek. W planie szkolnych zajęć zawieszonym nad biurkiem jedni z nas serduszkiem zakreślali wdzięczną nazwę matematyka, innym lepiej w uchu rozbrzmiewała historia, a jeszcze inni uśmiechali się na samą myśl o kolejnym rozdziale „Dzieci z Bullerbyn”. Bardzo ważnymi elementami tej układanki byli nasi „mentorzy”, ludzie, dzięki którym tak NAPRAWDĘ pokochaliśmy naukę czy odkryliśmy swoje pasje. 

Ja byłam skomplikowanym przypadkiem, przez długi czas mój mózg nie dawał mi wyraźnych znaków na temat tego, gdzie jest moje miejsce. W szkole podstawowej żaden przedmiot nie sprawiał mi najmniejszych kłopotów. Gdy poszłam do gimnazjum dowiedziałam się, że nie znoszę chemii i biologii, pomyślałam wtedy „dzięki Bogu – i tak nigdy nie zostałabym lekarzem, za dużo w tym wszystkim krwi, a ta przyprawia mnie o mdłości” (no dobra, pewnie wówczas w mojej głowie brzmiało to nieco inaczej „nienawidzę baby od chemii i mam to wszystko gdzieś”). Tak czy inaczej, szkoła gimnazjalna była twardym orzechem do zgryzienia, bo każdy kolejny miesiąc przybliżał mnie do momentu podjęcia decyzji – liceum o profilu matematycznym czy humanistycznym. Biłam się z myślami bardzo długo, oczy otworzyła mi jednak polonistka, która została przydzielona mojej klasie w ostatnim roku nauki w gimnazjum.Była osobą, za którą nie przepadała duża część mojej klasy. Wymagająca i bardzo stanowcza. Ja również początkowo podchodziłam do niej z pewną dozą nieufności. Dodać trzeba jeszcze, że był to czas największego buntu, jaki kiedykolwiek się we mnie odgrywał, #naczarno – to zdecydowanie motyw przewodni egzystowania 15-letniej Weroniki. Jednak ta osoba zasiała w moim sercu ziarnko, które w liceum rozkwitło w pełni..

W szkole średniej języka polskiego uczyła mnie bowiem osoba, dzięki której poznałam siebie dużo lepiej. Osoba pełna pasji i zaangażowania, osoba, która potrafiła mnie pochwalić za dobrze wykonaną pracę i wytłumaczyć, gdzie popełniam błędy. Osoba, która pomimo niewdzięcznej formy matury pisemnej z języka polskiego potrafiła nastawić mnie do niej pozytywnie i z równie pozytywnym skutkiem ją zdać. Osoba, dzięki której zdecydowałam się na te, a nie inne studia i trzy miesiące temu uzyskałam tytuł magistra polonistyki na UW. Pani Emilia to Nauczyciel przez wielkie ‚N’.  Bardzo możliwe, że gdyby los nie postawił jej na mojej edukacyjnej ścieżce, nie znajdowałabym się teraz w miejscu, w którym jestem.

Kolejnym Nauczycielem, o którym nie mogłabym dziś zapomnieć, jest pan Piotr, który był moim mentorem teatralnym. Będąc w liceum należałam do ełckiej grupy teatralnej „Teatr 30 minut”.  Okres ten wspominam jako jedną z najwspanialszych przygód, które przytrafiły mi się w życiu. Pamiętam mój ogromny stres podczas przesłuchań i to cudowne uczucie, kiedy cały niepokój zniknął z chwilą wejścia na scenę i spojrzenia na pana Piotra. Na próby teatralne musiałam dojeżdżać z mojego rodzinnego miasta kilka dni tygodniowo, jednak nigdy nie zdarzyło mi się jechać tam „bo muszę”. Każda próba była ekscytująca i niezapomniana, nie wspominając o samych spektaklach. Pan Piotr pokazał mi magię teatru, nauczył umiejętności odczuwania wylewających się ze sceny emocji, a także ‚wlewania’ ich tam. Nauczył mnie odwagi, panowania nad swoim głosem i dykcją, nauczył mnie, o ile można tak powiedzieć – miłości do teatru.

Te dwie osoby zapamiętam do końca życia przede wszystkim dzięki temu, że miały i na pewno nadal mają w sobie ogrom PASJI. Dzięki temu potrafili mnie motywować i wciąż stawiać nowe wyzwania, które z wielką chęcią podejmowałam. Zawsze miałam wrażenie, że ich praca to nie tylko ‚praca’, ale również, a może przede wszystkim miłość do tego, czego mnie i innych uczyli. Bez wątpienia mieli ogromny wpływ na mój światopogląd, za co ogromnie im dzisiaj dziękuję.

Wszystkim Nauczycielom życzę dzisiaj właśnie pasji, a uczniom jak najwięcej nauczycieli, którzy sprawią, że poznacie siebie lepiej i uwierzycie w siebie i swoje możliwości.

3 thoughts on “Nauczyciele, którzy mnie ukształtowali.

  1. Muszę przyznać, że odrobinę się wzruszyłam, czytając Twój wpis. Sama jestem nauczycielem już od kilku lat i mam nadzieję, że kiedyś któryś z moich uczniów będzie mógł wspominać mnie tak ciepło i pozytywnie jak Ty wspominasz swoich nauczycieli.

    Pozdrawiam,
    Natalia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *