Weekend w Rzymie

Rzym jest jednym z tych miast, o których odwiedzeniu nigdy specjalnie nie marzyłam. Zawsze na szczycie moich podróżniczych ‚must see’ były Paryż, Londyn i Barcelona. Kiedy Adam któregoś zimowego dnia powiedział: Kupiłem bilety do Rzymu! Cieszysz się? pomyślałam tylko, że będzie bardzo miło zobaczyć na własne oczy kolebkę naszej cywilizacji, ale w tamtym momencie nawet przez myśl mi nie przeszło, że tym wyjazdem spełnię jedno z tych marzeń, o których istnieniu nie miałam nawet pojęcia. Bo Rzym rozkochał mnie w sobie totalnie. TOTALNIE! 

Nasz hotel znajdował się na ulicy Via Nazionale, co pozwalało nam na zwiedzanie głównych atrakcji Rzymu bez konieczności kupowania biletu komunikacji miejskiej. Jeśli ktoś z Was planuje swój pierwszy wyjazd do tego miasta to z czystym sercem mogę polecić tę lokalizację (Fontanna di Trevi znajduje się jakieś 20 minut drogi piechotą, podobnie zresztą Koloseum). Z komunikacji miejskiej skorzystaliśmy tylko dwukrotnie – raz, by dostać się do Watykanu (z którego wróciliśmy już na piechotę), a drugim razem tylko ze względu na to, że przez przypadek ‚zabłądziliśmy’ poszukując jednej z atrakcji, o którym pisał nasz przewodnik. Ale o tym później.

Przed wyjazdem zastanawialiśmy się nad wykupieniem karty ROMA PASS, dzięki której przez 3 dni można swobodnie poruszać się po mieście komunikacją miejską, ma się zniżki do niektórych obiektów muzealnych oraz dwie darmowe wejściówki do muzeów (też jedynie wybranych). Taka karta kosztuje 36 euro i wydawać by się mogło, że to nie jest duża kwota za transporty oraz pakiet zniżek, ale jest to nieco złudne. Bo – tak jak wspomniałam – jeśli chodzi o tańsze wejścia niestety większość dużych muzeów nie akceptuje karty, a komunikacja miejska jest zbędna, bo większość atrakcji można spokojnie zwiedzić bez konieczności wsiadania w metro czy autobus miejski (co więcej ciężko jest w ogóle autobus miejski złapać! W Rzymie – co ciekawe – nie istnieją żadne rozkłady jazdy (!). Kierowcy jeżdżą ‚jak chcą’ i naprawdę można stać na przystanku ponad godzinę, a autobus nawet nie pojawi się na horyzoncie.).

From Rome with love.
From Rome with love.

Rzym w końcówce marca to kolejna z dobrych decyzji, którą podjął Adam. Temperatury są już tam dość wysokie jak na tę porę roku, a turystów na pewno mniej niż w pełni letniego sezonu. Gdy dolecieliśmy na miejsce 22 marca był już późny wieczór, ale to nie zniechęciło nas, by – po wypiciu powitalnej  lampki szampana – wyruszyć z hotelu na spacer w stronę Koloseum.

Nie każdy lubi taki tryb ‚podróżowania’, ale my jesteśmy typem ‚łazików’. Przez 3 dni spędzone w Rzymie przeszliśmy łącznie około 70km. Podczas naszych intensywnych spacerów udało nam się zobaczyć naprawdę spory kawałek miasta i poczuć jego klimat na własnej skórze. Takie zwiedzanie lubimy najbardziej, bo wówczas mamy możliwość zobaczenia nie tylko miejsc, o których piszą w przewodnikach, ale także tych mniej znanych, ale równie ekscytujących.

Spacerując po Rzymie ma się wrażenie, że całe to miasto jest jednym wielkim zabytkiem, a patrząc na Forum Romanum wystarczy na sekundę zamknąć oczy, by usłyszeć kroki starożytnych Rzymian, cesarzy i niewolników, którzy setki lat temu spacerowali po najstarszym miejskim rynku Cesarstwa Rzymskiego.

Forum Romanum
Forum Romanum

Forum Romanum

Koloseum to bez wątpienia największa atrakcja Rzymu toteż w kolejce do zobaczenia tego miejsca od środka staliśmy niemalże dwie (!) godziny.  Ale było warto zobaczyć te architektoniczne cuda na własne oczy. Będąc w środku czuje się ogrom wysiłku włożonego w budowę amfiteatru. Nie bez powodu Koloseum zostało wpisane na listę ośmiu cudów świata.

Koloseum
Koloseum

 

Koloseum
Koloseum

Centralna część Koloseum w chwilach jego świetności była zakryta. Pod ‚podłogą’ znajdowały się korytarze i pomieszczenia dla gladiatorów i zwierząt biorących udział w walkach podczas Igrzysk. Po bokach również aż roi się od małych pomieszczeń i zakamarków. To niesamowite uczucie móc zobaczyć historię na własne oczy i dotknąć murów, których dotykali ludzie setki lat temu.

Koloseum
Koloseum

Najpiękniejszym jednak miejscem, które zobaczyliśmy w Rzymie była Fontanna di Trevi. Niesamowicie oświetlona, nocą przyciąga do siebie wielu turystów, którzy wrzucają do wody monety. Jak powiadają przewodniki, pieniążek pozostawiony w fontannie ma być jakoby zapłatą za kolejny przyjazd do Rzymu i każdy, kto to uczyni, prędzej czy później znów odwiedzi to miasto. Ja oczywiście bardzo mocno w to wierzę i również zostawiłam tam drobne. Dwukrotnie, bo muszę tam wrócić przynajmniej dwa razy. 😉

Fontanna di Trevi
Fontanna di Trevi

Będąc w Rzymie nie mogliśmy sobie również odmówić odwiedzenia Watykanu. Najlepszą porą, aby zwiedzić to miejsce w miarę spokojnie jest wczesny poranek. Pod watykańskie mury dotarliśmy więc około godziny 9.30 i udało nam się nie stać w kolejce, która o godzinie 10.00 ciągnęła się już w nieskończoność.

Watykan

Widok z kopuły Bazyliki św. Piotra zrobił na nas piorunujące wrażenie. Wejście tam kosztowało nas sporo wysiłku – najpierw stanie w godzinnej kolejce, a później… no cóż, później było naprawdę hardkorowo! Kupując bilet na taras widokowy można wykupić możliwość wjazdu na 3 piętro windą, co oczywiście zrobiliśmy. Ale te 3 piętra to cały pikuś w porównaniu z dalszą przeprawą. Setki naprawdę stromych i śliskich schodów do przejścia. Nie pamiętam, kiedy ostatnio się tak umęczyłam! Tak czy inaczej – warto było się napocić dla widoku panoramy Watykanu z Rzymem w tle. Zapiera dech w piersi i jest to uczucie porównywalne z widokiem z Wieży Eiffla, seriously!

Widok na Plac św. Piotra
Widok na Plac św. Piotra

Bazylika św. Piotra wewnątrz to jakby jedna ogromna, przepiękna sceneria z bajki. Witraż obrazujący Ducha Świętego, umieszczony w centralnej części prezbiterium jest PRZE-PIĘ-KNY! Dokładnie tak to sobie wyobrażałam. Niestety nie udało nam się trafić na słoneczny dzień, bo mocno liczyłam na to, że na własne oczy uda mi się zobaczyć, jak promienie słońca wpadają przez złociste szybki na ołtarz, ponoć wrażenie jest piorunujące.

Watykan

IMG_3618

IMG_3550

Grzech nie zobaczyć Muzeów Watykańskich będąc w Rzymie. Setki tysięcy dzieł sztuki na jednym, stosunkowo niewielkim skrawku ziemi. Aż trudno jest mi słowami opisać wszystkie wspaniałości, które się tam znajdują. Każdy możliwy styl, kontynent, czas..

Wiedziałam, że papieże od setek lat gromadzą dzieła sztuki, ale nie spodziewałam się, że jest tam WSZYSTKO. Dosłownie W-S-Z-Y-S-T-K-O czego dusza zapragnie. W Grupę Laokoona wpatrywałam się dobre 15 minut – to, co do tej pory jedynie oglądałam na zdjęciach w książkach od historii na moment stało się tak namacalne. Cudo!

IMG_3760

Zamek św. Anioła odwiedziliśmy przypadkiem i w mojej opinii to jedna z mniej ciekawych rzymskich atrakcji. Taras widokowy umiejscowiony na samym szczycie budowli to jedyny powód, dla którego mogłabym odwiedzić to miejsce raz jeszcze.

Zamek św. Anioła
Zamek św. Anioła

Zamek św. Anioła

Byłoby grzechem, gdybym przy wpisie o Rzymie nie wspomniała o NAJWSPANIALSZYM JEDZENIU NA ŚWIECIE. Naprawdę, każda knajpa jest tam warta polecenia. Nigdzie nie zjecie tak cudownego makaronu, tak przefantastycznej pizzy i tak nieziemskich lodów. No i oczywiście Cappuccino. Najlepsze w tej części galaktyki… 😉

IMG_20160323_115621 IMG_20160324_181305 Kawa w Rzymie

Nie można też nie wspomnieć o mandarynkach, które rosną tam na drzewach tuż przy ruchliwych ulicach. Pychotka!

Pychotka

Piazza Navona
Piazza Navona i Fontanna Czterech Rzek w tle

Tak, jak już wspomniałam, dużą część Rzymu zwiedziliśmy spacerując wąskimi uliczkami i czekając na to, gdzie zaniosą nas nogi. Udało nam się chyba zobaczyć najważniejsze zakątki Wiecznego Miasta, ale są co najmniej trzy powody, dla których musimy tam wrócić. Pierwszy z nich to Schody Hiszpańskie, które bardzo chcieliśmy zobaczyć, ale niestety po dotarciu na miejsce okazało się, że akurat tej wiosny był na nich remont. Kolejny – odwiedzenie Grobu Jana Pawła II w Watykanie, który w dniu naszej wizyty był zamknięty.

I powód ostatni – najistotniejszy – Via Appia Antica. Dlaczego najistotniejszy i co to w ogóle za miejsce? No więc przedostatniego dnia naszego pobytu w Rzymie Adam, przeglądając przewodnik, uznał, że koniecznie musimy zobaczyć najstarszą rzymską (a więc możliwe, że również światową) drogę, zwaną właśnie Via Antica. Na mapie przedstawiało się to banalnie prosto więc ruszyliśmy ostatniego dnia z samego rana – oczywiście spacerem. Szliśmy bez przerwy przez niemal dwie godziny po drodze mijając pola, ogrody i lasy.. i znów pola. Ostatecznie udało nam się dojść do jakichś katakumb, których ze zmęczenia nawet nie mieliśmy ochoty zwiedzać. Via Appia Antica nie znaleźliśmy wcale! A szkoda, bo fajnie byłoby postawić nogę na jednej z pierwszych murowanych dróg na świecie. Będąc na jakimś totalnym końcu świata bez wody i czekolady podjęliśmy decyzję, że do centrum Rzymu wrócimy autobusem. I słowo daję, że na przystanku staliśmy dobrą godzinę… albo i dłużej. W takich momentach z całego serca tęsknię za Warszawą i doceniam, gdy kierowca autobusu ZTM spóźnia się 3 minuty. Brak jakiegokolwiek rozkładu jazdy tylko pokazuje, jakie podejście do życia mają Włosi i z jednej strony takiej beztroski można im pozazdrościć, ale z drugiej ja, chociaż wiecznie z głową w chmurach, chyba nie umiałabym żyć tak przez cały czas.

Tak czy inaczej – Rzym polecam z całego serca. To miasto potrafi w jeden weekend zaczarować nasze myślenie o rzeczywistości, poczęstuje najlepszymi pysznościami na ziemi i zabierze na fantastyczną wycieczkę w głąb namacalnej historii…

IMG_3670

18 thoughts on “Weekend w Rzymie

  1. Miałam podobne wrażenie odnośnie Rzymu, że jest to jedno wielkie muzeum. Super zdjęcia! Szczerze polecam odwiedzenie Galerii Borghese przy okazji kolejnego pobyty w Rzymie.

    1. :) Mam nadzieję, że moneta wrzucona do Fontanny Di Trevi pomoże mi wrócić do Rzymu jak najprędzej, wtedy na pewno odwiedzę Galerię Borghese.
      Dzięki, Agnieszka!

  2. Super zdjęcia! Uwielbiamy wyjazdy poza sezonem. Nie ma tłoku, żar z nieba nie przeszkadza i ceny oczywiście inne 😉 Kuszący ten Rzym w marcu! My polecieliśmy na Cypr w listopadzie i było bosko! Plaże na wyłączność, woda ciepła no i pogoda super :)

  3. Fantastycznie napisany post! Chłonęłam każde słowo, każde zdanie, przez co mam jeszcze większą ochotę na zobaczenie Rzymu niż dotychczas! Owszem, byłam kilka razy we Włoszech, ale Rzym omijałam… Razem z mężem także jesteśmy łazikami, dlatego doskonale wiem jak taki rodzaj „turystyki” może być fajny :) Chyba wezmę z Was przykład i rozejrzę się za jakąś rezerwacją na marzec :)

    1. Dziękuję za miłe słowo. Niezwykle mi miło. :) Namów męża na podróż jak najprędzej – w marcu Rzym jest naprawdę znakomitym miejscem na zwiedzanie. Nie ma tłoku, temperatury przyjemne, nic tylko spacerować. :) Powodzenia w szukaniu biletów!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *