Pierwsza życiowa pasja

Wiem, że kiedy będę miała swoje dzieci zrobię wszystko, by pomagać im realizować ich pasje. Kiedy miałam 8 czy 9 lat pewnego dnia wróciłam ze szkoły mówiąc rodzicom, że zapisałam się na treningi z tenisa stołowego. Kilka dni później tata kupił mi najlepszą rakietkę, jaką znalazł w sklepie sportowym i wszystkie dzieciaki w szkole mi zazdrościły. Moja siostra mniej więcej w tym samym czasie po powrocie ze spaceru z ciocią stwierdziła, że kocha ptaki – mama od razu pobiegła do księgarni i kupiła jej leksykon ptaków. Moi rodzice zawsze zapewniali nam komfort w realizowaniu takich zachcianek. 

Aparat fotograficzny dostałam od nich na osiemnaste urodziny. Szalałam ze szczęścia, chociaż mama obawiała się, że i z tym będzie podobnie jak z tenisem stołowym, nauką pływania czy siostry pasją do ćwierków zasłyszanych w Biebrzańskim Parku Narodowym. Tym razem jednak było inaczej. Mojego Nikona nie wypuszczałam z rąk przez cały okres licealny. Był to najpłodniejszy czas jeśli chodzi o duet ja i aparat.

Chociaż na studiach musiałam odłożyć tę pasję na nieco dalszy plan, zawsze wtedy, gdy mam ku temu okazję – aparat zabieram ze sobą. Dzięki temu, że mężczyzna mojego życia również uwielbia robić zdjęcia i ma większy bagaż umiejętności i doświadczeń w kolejnych postach w dziale Fotografia podzielę się z Wami trikami, które mogą być przydatne dla amatorów fotografii. Tymczasem jednak chciałam Wam pokazać kilka moich ulubionych zdjęć.

A. F.
A. G.
P. L.
A.G.
I. P.
1379941_640545735978423_447016492_n
K. D.
P. L.
I. P.

A jakie były/są Wasze największe pasje z czasów licealnych? Piszcie w komentarzach, jestem bardzo ciekawa, czy zostawiliście je za sobą, czy nadal kontynuujecie realizację swoich ówczesnych sposobów na życie..?

3 thoughts on “Pierwsza życiowa pasja

  1. Jako chłopiec odkryłem magię kina. Podczas szkolnych lat nałogowo oglądałem filmy i chodziłem co 2 tygodnie do kina. Teraz trochę mi przeszło. Filmy dalej oglądam nałogowo, ale do kina chodzę tylko 2 razy na tydzień. 😀

    1. Dziękuję za miłe słowo Dominiko! :) Z książkami tak samo również u mnie :) . Właśnie kończę czytać „Ciemno, prawie noc” – niedługo na blogu pojawi się recenzja. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *