TOP 3 książki na kwiecień

Nadszedł taki moment, gdy znów całkowicie oszalałam na punkcie czytania – a to wszystko przez moją przyjaciółkę, która książki zjada w tempie szybszym niż lektorzy w reklamie leków powtarzają formułkę „Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu”. Poważnie.

Jestem jedną z tych studentów polonistyki, w których kierunek, na którym czyta się najwięcej, zabił platoniczną miłość do spędzania wieczorów przy herbacie i dobrej książce. Obiecuję Wam z ręką na sercu, że nikt inny w tym kraju nie ma tak mało czasu na czytanie tego, na co ma ochotę, jak studenci filologii polskiej. Miesiąc temu jednak postanowiłam sobie, że kwiecień będzie dla mnie momentem przełomowym i jednym z wielu postanowień był właśnie wielki powrót w stronę podnoszenia średniej krajowej czytelnictwa w Polsce.

Chyba nie muszę przekonywać, że od razu wzięłam się w garść?

Fitzgerald - Wielki Gatsby
F. Scott Fitzgerald – Wielki Gatsby

Zanim kogoś ocenisz, musisz uświadomić sobie, że on nie jest tobą i że nie wszyscy ludzie na świecie mieli takie same możliwości jak ty.

Pieniądze szczęścia nie dają?

W liceum miałam znajomego, którego w kwestii literatury lubiłam się słuchać. Była to jedna z niewielu osób, które trwale i mocno wryły się w moją głowę jako te, które zmieniły mój światopogląd. Chyba na lepszy. Do dzisiaj książki przez niego wtedy polecone figurują na mojej NAJ-liście najwyżej. Mniej więcej w tamtym okresie polecił mi on również Wielkiego Gatsby’ego. Zbierałam się w sobie długo, potem wyszła ekranizacja, ale ja obiecałam sobie, że najpierw sięgnę po książkę – i udało się, thanks God.

Historia Jay’a Gatsby’ego przekazywana za pośrednictwem narratora – Nicka Carraway’a – rozpoczyna się w czasie przyjazdu tego drugiego do West Egg. Nick jest młodym maklerem giełdowym i, przypadkowo, sąsiadem tytułowego bohatera. Od samego początku lektury ma się wrażenie bezpośredniego udziału w przedstawianych wydarzeniach i trudno jest mi stwierdzić czy to za sprawą pierwszoosobowej narracji czy też bardzo dobrego języka powieści. Klimat Nowego Jorku lat 20. czuć tu niemal w każdym zdaniu. Happy end, którego nie ma to bezwarunkowo mocna strona tej książki.

Ludzie komentując historię wielkiego Gatsby’ego mówią, że główny morał z niej płynący jest taki, że pieniądze szczęścia nie dają. No cóż.. sama nie wiem. Zawsze olśniewająco wyglądająca Daisy i jej ogromny letni salon, przyjęcia Gatsby’ego dopięte na ostatni guzik i perfekcyjnie skoszony trawnik przy domu Nicka, do tego wieczorne wypady do miasta w towarzystwie najdroższego szampana, podróże po świecie i właściwie żadnych wielkich zmartwień. Jak tu nie kochać takiego życia? To, że Gatsby’emu brakuje tylko miłości (a może tak naprawdę mu jej nie brakuje?) nie do końca przekonuje mnie do stwierdzenia, że głównym założeniem Fitzgeralda podczas pisania tej książki było stwierdzenie, że ‚pieniądze szczęścia nie dają’.  Dla mnie jest to książka o współczesnym pisarzowi świecie lat 20., o dążeniu do kariery, o skomplikowanych relacjach międzyludzkich. Historia, która niekoniecznie urzeka, ale z pewnością warto ją poznać.

Giulia Enders - Historia wewnętrzna. Jelita.
Giulia Enders – Historia wewnętrzna. Jelita.

Gdy przyjrzymy się z kolei samym sobie, zauważymy, że każdy z nas jest takim właśnie odrębnym światem. Czoło jawi się jako wietrzna górska hala, łokieć to suche pustkowie, oczy – słone jeziora, a jelito… Jelita to ogromna, tajemnicza dżungla pełna najdziwniejszych stworzeń.

Dlaczego tak mało wiemy o jelitach i kogo o to posądzać?

Nie miałam najmniejszych wątpliwości przed kupieniem tej książki. Gdy zobaczyłam ją w Biedronce – od razu trafiła do mojego koszyka. Po raz pierwszy przeczytałam o Historii Wewnętrznej na blogu Segritty, która napisała, że poleca tę książkę wszystkim tym, którzy chcą zacząć przygodę ze zdrowym odżywianiem, ale jeszcze nie wiedzą od czego zacząć. Wiedziałam, że muszę ją przeczytać.

Autorką jest 22 letnia Gulia Enders, która bez wątpienia jest przesympatyczną osobą – wniosek taki wyciągam tylko i wyłącznie na podstawie napisanej przez nią książki. W Historii wewnętrznej nie brakuje lekkości pióra i poczucia humoru autorki. Opisuje ona procesy zachodzące w naszym ciele z niezwykłą lekkością, która pomaga w przyswojeniu tak zawiłych informacji jak na przykład to, co dzieje się ze zjadanym przez nas kawałkiem tortu. Wydawać by się mogło, że sposób funkcjonowania naszych wnętrzności to dość niewdzięczny temat, ale mogę Wam obiecać, że tutaj wdzięczności naprawdę nie brakuje!

Po przeczytaniu Historii wewnętrznej mam żal do moich nauczycieli biologii od szkoły podstawowej po liceum za to, że nie umieli mi przekazać tak wielu fascynujących informacji o organizmie człowieka i do niedawna żyłam w przeświadczeniu, że moje jelita traktuję całkiem w porządku.

Walter Isaacson - Steve Jobs
Walter Isaacson – Steve Jobs

Jeśli uzna, że coś powinno się wydarzyć, to po prostu do tego doprowadzi.

Historia z serii niezwykłych.

Nie przepadam za biografiami. Zazwyczaj, gdy do jakiejś sięgam, rzucam ją po kilkudziesięciu stronach. Gdy mój facet powiedział mi, że ta książka to pozycja obowiązkowa odpowiedziałam ‚ok’, ale przez głowę przeszła mi myśl, że to niemożliwe, bym przeczytała prawie 700-stronnicową biografię. Któregoś wieczora zostałam sama w domu i popijając whisky rzuciłam okiem na półkę z książkami, Steve wpatrujący się we mnie zza swych przezroczystych lenonek. No cóż.. spróbuję.  Mój facet wrócił do domu po dwóch godzinach, a ja z niechęcią odłożyłam książkę na bok, by się z nim przywitać.

W jaki sposób osiągnąć sukces? No cóż.. historia Steva Jobsa opisana w sposób mistrzowski przez Waltera Isaacsona to niesamowita przygoda do świata człowieka, który zmienił świat. Historia ogromnego sukcesu opisująca drogę ku niemu od samego początku, aż do smutnego końca. Steve Jobs i jego podejście do życia, biznesu i przyjaciół budziło i poniekąd do dziś budzi kontrowersje. Jednak nie można mu odjąć jednego – ogromu geniuszu.

Wczytując się w kolejne rozdziały biografii zagłębiałam się w ten świat całą sobą. Książka pełna jest anegdot, komentarzy osób Steve’owi bliskich oraz tych, których nie traktował najlepiej, fragmentami rozmów autora z samym Jobsem. Isaacson dostał od Steva zadanie, z którego wywiązał się mistrzowsko. Jeśli jeszcze do niej nie zajrzałeś to KONIECZNIE nadrób zaległości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *