Dobre lepszego początki.

Czy pierwszy tekst pisany po raz nasty wciąż jest pierwszym bloga wpisem? Czy powinnam się przedstawiać, czy wystarczy powiedzieć tylko na imię mi Weronika? Czy powinnam się tym w ogóle przejmować? 

Wciąż powtarzają początki są najtrudniejsze. Ano są. Pieką w opuszki palców przy każdym klawiatury uderzeniu. Szczypią w mózg, który rozproszony ogromem tego, co chce światu przekazać, na konkrecie skupić się nie potrafi. A tu świat pędzi, życie ucieka, a o ciągłym pisaniu właścicielka opuszków tych i mózgu marzy.

Piszę więc po raz kolejny i po cichu liczę na to, że tym razem będzie to ostatni z pierwszych wpisów na tym blogu.

Nazwałam się Veronifikacją.

Moje życie to setki uniesień romantycznych i hektolitry niedopijanej herbaty. Postanowiłam zacząć zostawiać po sobie coś więcej niż tylko te fusy tajemniczo ze sobą splątane na dnach kubków tysięcy. Pisać zaczynam. Coś mnie bowiem w środku gniecie. Rozpycha wnętrzności i krzyczy za głośno bym w spokoju zasypiać mogła.

Z czasu biegiem, kroków przebyciem i kolejnymi rozdziałami poznacie mnie lepiej. Tymczasem witam się z Wami w nastroju roześmianym. Wydaje mi się bowiem, że w końcu podołałam. I tak właśnie miał wyglądać wpis pierwszy.

Masz już go za sobą – zapraszam do części kolejnych!

4 thoughts on “Dobre lepszego początki.

  1. Wera na prezydenta! A tak serio, podoba mi się poetyckość (istnieje takie słowo?) Twoich myśli. Powodzenia w dalszych przemyśleniach i oby próby ubrania ich w słowa kończyły się sukcesem jak w powyższym poście!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *